Polowanie na sukienkę dla puszystych

Biegasz po galerii handlowej z nadzieją na znalezienie fajnej kiecki i z czujesz jak kurczysz się w sobie, bo niestety, ale największy rozmiar jaki jesteś w stanie znaleźć na półkach to 44. I co z tego, że jesteś mądra, ładna i miła -sukienki dla siebie nie kupisz, bo nie mieścisz się kanonie piękna wymyślonym przez producentów odzieży. Twój zapał do zakupów zaczyna maleć i w końcu sfrustrowana wracasz do domu.

Czujesz się jak zbity pies. Nieważne, że jesteś potencjalnym klientem-konsumentem i chcesz kupić modną i fajną sukienkę. Gdzie jesteście potencjalni sprzedawcy? Halo? Ok. wiem, że nadwaga nie jest zdrowa, ze lekarze biją na alarm i straszą konsekwencjami, ale co zrobić gdy mamy za dużo tu i ówdzie a chcemy również jak szczupłe kobiety wyglądać modnie, trendy i cool. Dlaczego musimy tak kombinować. Czujemy się dyskryminowane. Dlaczego w sklepach nie ma rozmiarówki ogólnodostępnej od 34 do 50. Moja sprawa, czy ubiorę sobie obcisłą sukienkę, czy krótkie spodenki. Powinnam mieć wybór. O kanonach piękna się nie dyskutuje. ale jakim prawem muszę „walczyć” o ciuch dla siebie?

W większych miastach powstają sklepu z odzieżą plus size ( tutaj minusem są ceny niekiedy dwukrotnie większe niż ceny ciuchów dla szczupłych kobiet), a mniejszych miasteczkach pozostaje nam już tylko second hand. Zapomniałam, w mieścinach pozostaje nam co prawda zakup sukienki, jeszcze gdzieś na bazarach, targach lub w małych sklepach odzieżowych, ale sukienczyna ta zainteresuje bardzo nie wybredne klientki o średniej wieku naszych mam czy babć. Oznacza to, że pulchnym można być, a jakże, ale dopiero po 60-tce.

Przysłowiowym światełkiem w tunelu może okazać się odzież od polskich producentów.  Znaleźć je możemy, między innymi, w Krakowskim CHT. Modne duże rozmiary kształtują się od numeru 46 w górę.   Fajnie jest to, że masz osobisty  kontakt ze sprzedającym i możesz nawet negocjować cenę, a nie zostajesz pożucona na siebie, jak w sieciówkach.

 

Leave a Comment